Strona główna/Historia

Rozdziały III i IV

Historia
rodu i wiary

Co wiemy o najstarszych Harasimiukach z Derewicznej i dlaczego wielka historia religijna Podlasia weszła bezpośrednio do historii jednej rodziny.

01

Najstarsi Harasimiukowie

W pewnym momencie każda genealogia dochodzi do granicy: dokumenty przestają prowadzić dalej. W historii tej rodziny jednym z takich ludzi jest Mikołaj Harasimiuk. Według dotychczas zrekonstruowanego drzewa urodził się około 1741 roku. Zmarł 27 lipca 1831 roku w Derewicznej, dożywszy około dziewięćdziesięciu lat.

W akcie jego śmierci zapisano coś bardziej przejmującego niż sama data: był synem „rodziców niepamiętnych”. Nie znaczy to, że nie znał rodziców. Gdy umierał jako bardzo stary człowiek, osoby podające dane do aktu nie potrafiły już wskazać ich imion. Pokolenie wcześniejsze zniknęło z pamięci tych, którzy pozostali.

Fragment aktu zgonu Mikołaja Harasimiuka z 1831 roku z zapisem: syn rodziców niepamiętnych
Fragment aktu zgonu Mikołaja Harasimiuka, Derewiczna 1831: „syn rodziców niepamiętnych”.

Zanim był Mikołaj

Mikołaj nie był jedynym Harasimiukiem swojego pokolenia. W Derewicznej żyli także jego bracia: Stefan (1738–1814) oraz Semen / Szymon (1742–1819, żona Ahafia Dimitruk, 1758–1831). W rekonstrukcji genealogicznej wszyscy trzej są przypisani jako synowie tej samej, nieznanej z imienia pary. Harasimiukowie mieszkali więc w Derewicznej jeszcze przed połową XVIII wieku.

Dlatego za pierwszy pewny punkt opowieści o naszej bezpośredniej linii przyjmujemy Mikołaja. Nie dlatego, że wcześniej nie było Harasimiuków. Byli. Po prostu ich imion jeszcze nie znamy.

Dziewięćdziesiąt lat jednego życia

Żoną Mikołaja była Paraskiewia Witorożec. Znamy troje ich dzieci: Teodora (1782–1830), Maksyma (1783–1840) oraz Pelagię Harasimiuk, po mężu Kapczuk (1792–1824). Nie znamy jego twarzy, charakteru ani domu. Nie zachowała się fotografia, list ani żadne wypowiedziane przez niego zdanie. A jednak możemy powiedzieć o nim coś niezwykłego: urodził się w Rzeczypospolitej Obojga Narodów, był dorosły podczas rozbiorów i przeżył świat, który w ciągu jego życia zmienił się niemal całkowicie. Derewiczna pozostawała na swoim miejscu. Zmieniało się to, do jakiego państwa należała.

Czego nie dopisujemy

Rok 1831 zbiega się z epidemią cholery, a w Derewicznej zachowały się krzyże choleryczne. Akt zgonu nie podaje jednak przyczyny śmierci, więc jej nie dopisujemy. Lepiej pozostawić pytanie bez odpowiedzi niż odpowiadać domysłem.

Cztery pokolenia w jednej wsi

  1. Mikołaj

    Ok. 1741 – 27 lipca 1831. Żona Paraskiewia Witorożec. Syn „rodziców niepamiętnych”.

  2. Maksym

    Ur. ok. 1783 w Derewicznej, zm. 26 grudnia 1840. W 1814 roku w Rudnie poślubił Eufrozynę Semeniuk, która zmarła 12 stycznia 1834.

  3. Bazyli

    W dokumentach także jako Wasil. Ur. 13 stycznia 1816 w Derewicznej. Żona Julianna Bartnicka. Dzieci m.in. Marianna, Jan, Andrzej, Zofia i Tomasz.

  4. Tomasz

    Mąż Kseni Czech, ojciec Józefa. Do jego pokolenia prowadzi dalsza część opowieści.

Gdy rodził się Bazyli, jego dziadek Mikołaj miał około siedemdziesięciu pięciu lat. Przez kilkanaście lat żyli równocześnie. Mikołaj nie był dla Bazylego odległym „przodkiem z XVIII wieku”, lecz żyjącym dziadkiem. Przez długi czas istniał naturalny łańcuch pamięci między pokoleniami. Dopiero później część tej pamięci została utracona.

02

Wiara, której nie pozwolono wybrać

Żeby zrozumieć, dlaczego mieszkaniec Derewicznej pod koniec XIX wieku mógł zostać pochowany bez udziału duchownego, trzeba cofnąć się o prawie trzysta lat.

Kim byli unici

W 1596 roku w Brześciu część hierarchii prawosławnej Rzeczypospolitej zdecydowała się uznać zwierzchnictwo papieża, zachowując wschodni obrządek, własną liturgię i organizację kościelną. Tak powstała unia brzeska, a jej wiernych zaczęto nazywać unitami. Unita nie był prawosławnym chodzącym czasem do kościoła katolickiego, ani rzymskim katolikiem odprawiającym nabożeństwa po wschodniemu. Należał do Kościoła w jedności z Rzymem, ale z obrządkiem wschodnim: z ikonami, liturgią w języku cerkiewnosłowiańskim i duchownymi, którzy mogli mieć rodziny.

Do takiego Kościoła należeli przez pokolenia Harasimiukowie z Derewicznej. Derewiczna nie miała własnej parafii: życie religijne prowadziło do Rudna, gdzie była cerkiew parafialna i gdzie zapisywano chrzty, małżeństwa i zgony. Cerkiew w Rudnie była po prostu ich cerkwią.

Oś wydarzeń

  1. 1596

    Unia brzeska. Powstaje Kościół unicki: wschodni obrządek w jedności z Rzymem.

  2. 1867

    Szkoła w Rudnie zostaje przekształcona w „unicko-ruską” z rosyjskim językiem wykładowym. Miejscowa ludność stawia opór.

  3. 1874

    Według zebranych materiałów siedemnastu mieszkańców Rudna zesłano w głąb Rosji za opór związany z likwidacją unii.

  4. 1875

    Zlikwidowana zostaje unicka diecezja chełmska. Dawni unici zostają uznani za prawosławnych, choć nikt ich o zdanie nie pytał.

  5. 1890

    Akt zgonu Bazylego Harasimiuka z adnotacją o pochówku bez nabożeństwa. W Derewicznej powstaje drewniana kaplica prawosławna pw. świętych Cyryla i Metodego.

  6. 1893

    W Derewicznej zaczyna działać cerkiewna szkoła gramoty. Po 1905 roku zostaje zamknięta „z powodu braku uczniów”.

  7. 1905

    Car Mikołaj II wydaje akt tolerancyjny. Dawni unici mogą zmienić wyznanie. W Derewicznej wielu wybiera Kościół rzymskokatolicki i parafię w Komarówce.

Jak żyć bez własnego Kościoła

Po 1875 roku zwyczajne sytuacje stawały się problemem: trzeba ochrzcić dziecko, zawrzeć małżeństwo, pochować ojca albo matkę. Przez stulecia odpowiedź była oczywista: idzie się do własnego duchownego. Teraz w oczach państwa dawni unici byli prawosławni, a do kościoła rzymskokatolickiego nie mogli po prostu pójść. Zostawało życie poza oficjalnym systemem albo zgoda na obrzęd, którego nie chcieli.

Z materiałów o oporze dawnych unitów wynika, że zdarzały się chrzty poza oficjalną strukturą, nieuznawane przez władze związki i pogrzeby bez udziału prawosławnego duchownego.

Rudno i rodzina Kseni

Ksenia Czech pochodziła z Rudna, miejscowości szczególnie mocno związanej z oporem dawnych unitów. Jej ojciec Justyn Czech według dotychczas zebranych informacji został represjonowany za wierność unii i wywieziony przez władze rosyjskie. Dokładny przebieg jego losów wymaga jeszcze potwierdzenia w źródłach, więc nie dopisujemy mu miejsc ani dat.

03

Dwa dokumenty

Gdyby wybrać tylko dwa dokumenty z tego rozdziału, byłyby to akt zgonu Bazylego i dokument Tomasza i Kseni z 1905 roku. Pomiędzy nimi mieści się historia trzydziestu lat.

Akt z 1890 roku

Pochowany bez nabożeństwa

Bazyli, człowiek urodzony jako unita, zostaje pochowany bez nabożeństwa w świecie, w którym jego Kościół zlikwidowano. Nie wiemy, kto był przy nim w ostatnich godzinach ani jakie słowa padły przy grobie. Ale w kontekście Rudna adnotacja przestaje być niezrozumiała.

Akt sporządzono w Rudnie 28 kwietnia 1890 roku na podstawie protokołu wójta gminy Brzozowy Kąt. Zapisano w nim, że Bazyli zmarł w Derewicznej 13 grudnia 1888 roku, w wieku 73 lat, i został pochowany „bez obrzędu cerkiewnego” na prawosławnym cmentarzu w Rudnie. Wpis powstał więc ponad rok po śmierci.

Odczyt z rosyjskiego oryginału – do potwierdzenia.

Akt zgonu Bazylego Harasimiuka z 1890 roku, zapisany po rosyjsku
Akt zgonu Bazylego Harasimiuka (zapis rosyjski), 1890.

Dokument z 1905 roku

Rodzina w księgach katolickich

W czerwcu 1905 roku (23 maja / 5 czerwca według podwójnego datowania) w parafii w Komarówce zostaje zawarty ślub rzymskokatolicki Tomasza Harasimiuka (lat 44, syna Bazylego i Julianny z Bartnickich) oraz Kseni Czech (lat 34, córki Justyna i Marianny). Świadkami byli sąsiedzi z Derewicznej: Szymon Skrypnik i Dawid Wołyniec.

W tym samym akcie małżonkowie formalnie uznali i zalegalizowali pięcioro dzieci urodzonych w latach przymusowej przynależności do prawosławia: Michalinę (ur. 1890), Ludwika (ur. 1893), Mariannę (ur. 1896), Franciszka (ur. 1901) oraz Antoniego (ur. 1904). Dokument zamyka wzmianka, że z powodu niepiśmienności stron akt podpisał jedynie duchowny.

Akt ślubu Tomasza Harasimiuka i Kseni Czech z 1905 roku w Komarówce
Akt ślubu Tomasza Harasimiuka i Kseni Czech, Komarówka, 1905.

04

Trzydzieści lat

Między likwidacją unii a aktem tolerancyjnym minęło całe pokolenie. W 1875 roku Tomasz był młodym człowiekiem, w 1905 ojcem licznej rodziny. Z zestawień parafialnych wynika stopniowe zmniejszanie się liczby wiernych z Derewicznej w prawosławnej parafii w Rudnie.

Koniec lat 70. XIX w.
600+
Początek XX w.
<350
Po 1905
prawie 0

Za tymi liczbami stoją ludzie. Za każdą odmową posłania dziecka do rosyjskiej szkoły stała decyzja rodziców. Za każdym pogrzebem bez duchownego stała śmierć konkretnego człowieka. Za każdym nieuregulowanym małżeństwem żyło dwoje ludzi, którzy niezależnie od dokumentów tworzyli rodzinę.

Jedna rodzina, dwa porządki

W 1907 roku urodził się Józef Harasimiuk, już po przełomie 1905. Mógł zostać ochrzczony w Kościele, który wybrali jego rodzice. Starsze dzieci Tomasza i Kseni przyszły na świat przed ukazem tolerancyjnym, dwaj najmłodsi synowie, Józef i Wawrzyniec, już po nim. Bazyli urodził się jako unita, a pod koniec życia państwo uważało go za prawosławnego. Józef był już rzymskim katolikiem. Trzy pokolenia, trzy sytuacje religijne i ta sama Derewiczna.

Nie bohaterowie z pomnika

Łatwo po latach zamienić przodków w niezłomnych bohaterów. Źródła nie pozwalają na tak prostą opowieść. Nie wiemy, co każdy z nich myślał o Rosji ani czy wszyscy zachowywali się wobec prawosławia tak samo. Jedni stawiali opór, niektórzy zostali zesłani, inni uczestniczyli w prawosławnym życiu parafialnym. Mamy dokumenty zwykłych ludzi, próbujących żyć w sytuacji, w której państwo postanowiło określić ich religię za nich.

Jedna rodzina pozostawała w Derewicznej. Wokół niej zmieniał się cały świat.

Dalej

Tomasz i Ksenia

Ich pokolenie stoi na granicy dwóch epok. Urodzili się w świecie dawnych unitów, a w 1905 roku mogli dokonać wyboru, którego wcześniej im odmawiano.